O politycznej karuzeli w realu i w mediach, o sąsiadach bliskich i dalekich, o ludziach, ideach i wierze. Nina N.
Blogi Polityczne dodajdo.com Giveaway of the Day Vimeo
Blog > Komentarze do wpisu

Śmierć za naruszenie miru domowego

Wczoraj oddalona została kasacja od wyroku uniewinniającego Piotra J, który w obronie koniecznej zabił 18-letniego Adriana K. Dzisiaj ogłoszono projekt zmieniający odpowiedzialność osób, których mir domowy został naruszony i którzy używają w takiej sytuacji środków obrony. O tym, czy w takich przypadkach zostały przekroczone granice obrony koniecznej ma decydować, według tego projektu, nie sąd a prokurator. Jako uzasadnienie nowelizacji jej zwolennicy powołują się na trzyletnią traumę Piotra J. Najpierw przesłuchiwał go oczywiście prokurator z urzędu. Śledztwo umorzył. Pozew z powództwa cywilnego wniosła rodzina Adriana. Do końca świadkowie obrony, koledzy zabitego, którzy byli z nim tej nocy, utrzymywali, że Piotr J po pierwsze mógł rozpoznać Adriana, którego dobrze znał, po drugie, nie oddał strzału ostrzegawczego. Sądy nie dały im wiary.

Działo się to w podpoznańskim Skórzewie. Miejscowości, gdzie obok ludności tubylczej mieszka wielu napływowych poznaniaków. Piotr J należał do tych drugich. Miał opinię nowobogackiego, aroganckiego faceta, z cennymi koneksjami, patrzącego nieco z góry na sąsiadów. Rodzina Adriana, tubylcza ale bynajmniej nie patologiczna. Matka nauczycielka. On dobry uczeń niezłej poznańskiej szkoły średniej. Z synem Piotra J wcześniej miał na pieńku. Co nawet było przedmiotem telefonicznej rozmowy Piotra J z matką Adriana.

Tej nocy Adrian z kolegami musieli nieźle popić. Badania wykazały w krwi chłopaka prawie trzy promile. Prawdopodobnie chciał nielubianemu sąsiadowi powiedzieć kilka przykrych słów. Aby się odczepił od jego matki. Tak przynajmniej utrzymują jego kumple. Wtargnął na posesję. I stało się.

Nie mam zamiaru oceniać wyroków sądów trzech instancji. Jednak przerażenie mnie ogarnia, kiedy słyszę ubolewania nad ciężkim losem zabójcy. I ani słowa o tragedii rodziny chłopaka. O ofierze życia, którą zapłacił. Za ten tragiczny, pierwszy, nieodwracalny błąd. Kłapią dziobami wszyscy na prawo i lewo, nie mając pojęcia co się naprawdę wtedy w Skórzewie stało. I co najgorsze, przypadek Piotra J ma być koronnym argumentem na to, że w obronie miru domowego można zrobić wszystko. Oraz że trzeba być na tę okolicznośc dobrze przygotowanym. Najlepiej poprzez uzbrojenie po zęby wszystkich domowników.

Nie lekceważę świętości miru domowego. Ani szerzącego się bandytyzmu. Zarówno tego zaplanowanego, jak i "przypadkowego", wynikającego z nadużywania alkoholu. Ale mierzi mnie stanowienie prawa na skróty. Bez względu na to, kto może paść jego ofiarą. I oczywiście nie chodzi tu jedynie o to, czy rozstrzygać w kwestii obrony koniecznej ma sąd czy prokurator. Bardziej chodzi o ton dyskusji między ludźmi, którzy prawo stanowią.

czwartek, 24 kwietnia 2008, never6
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/05/01 09:07:37
W sprawie wytłuszczonego tekstu. Cieszę się, że Pani to w końcu zrozumiała, że mir domowy to świętość, którą należy bronić za KAŻDĄ cenę. A najlepiej za cenę życia bandyty, który wtargnął komuś do domu ze złymi zamiarami. Broniący się nie ma PRAWA i CZASU oceniać jakie to zamiary, czy pyskówka, czy pchnięcie nożem. NAPASTNIK ma być ZABITY. Im mniej takich sk...eli napadających na innych tym lepiej, nieważne czy naruszenie odbywa się na ulicy, czy w domu napadniętego. No, ale to już Pani wie. :)
Pozdrawiam, P2O2
-
2008/05/01 13:53:44
myślę, że pozostaniemy każde przy swoim zdaniu; ja jestem jednak za tym, żeby"granice obrony koniecznej" badać za każdym razem wnikliwie - tylko tyle i aż tyle. pozdrawiam n
-
2008/05/01 15:11:23
A kto to ma badać? "Specjaliści"? I jak bardzo wnikliwie? To są nonsensy psze Pani. Najprościej byłoby wytyczyć granice - to jest moja posesja, wejdziesz licz się, że cię wywiozą w worku. I tylko takie postawienie sprawy jest sprawiedliwe. Dorosły człowiek jest za siebie odpowiedzialny, jeśli chce wejść, a wie, że może dostać w łeb, jego wola. Jeśli nie wie, to się dowie, w końcu w próżni społecznej nie żyje i sam sobie będzie winien. Pijaństwo NIE może być okolicznością łagodzącą. Na dodatek nikt bez złych zamiarów, nie pcha się drugiemu na jego podwórko. Głupie kawały już wykluczyliśmy poprzez świadomość PRAWA i konsekwencji naruszenia miru domowego.
Teraz już i "to" Pani wie. Pozdrawiam, P2O2
-
2008/05/01 17:47:40
pisze Pan "pijaństwo nie może być okolicznością łagodząca"; zgoda, także przy sądzeniu bandytów stadionowych i drogowych; szczególnie ci ostatni mają na sumieniu znacznie więcej śmiertelnych ofiar niż ci, którzy naruszają mir domowy n
-
2008/05/01 21:41:08
To tylko świadczy o nieskuteczności prawa albo wręcz o bezprawiu jakie _panuje_ w tym i innych krajach poprawności politycznej. Dobrze Pani wie, że ze "stadionowymi" uporano by się w tydzień, wystarczyłoby jedynie wyegzekwować istniejące (!) prawo. Niestety, nie ma woli politycznej, ze względu na, jak to nazwałem, "polityczną poprawność w wydaniu europejskim". Pozdrawiam, P2O2
-
Gość: bedford, abgz17.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/11/30 13:45:34
Współczując rodzinie zabitego - natomiast nie jemu samemu - jestem mimo wszystko zwolennikiem prawa do obrony terenu, mienia i życia. Jeśli jakiś bandyta w stanie upojenia wdziera się na mój teren,nie mogę liczyć na pomoc odpowiednich sił, muszę liczyć tylko na siebie.
Reasumując: chcesz żyć, trzymaj się ze złymi zamiarami z dala ode mnie, gdyż bez względu na debilne prawo, będe dbał o swoje prawo dożycia i prywatnego mienia