O politycznej karuzeli w realu i w mediach, o sąsiadach bliskich i dalekich, o ludziach, ideach i wierze. Nina N.
Blogi Polityczne dodajdo.com Giveaway of the Day Vimeo
Blog > Komentarze do wpisu

Chińska cywilizacja 2012

Pod prowokacyjnym tytułem "Is China more legitimate than the West?" Martin Jacques na portalu BBC zaczyna od zwrócenia uwagi, że w tym tygodniu nie tylko Amerykanie wybiorą swojego politycznego przywódcę na najbliższe lata. Chińczycy wybierać nie będą. Scenariusz i aktorzy w teatrze przejęcia władzy są tam z grubsza znane. Autor broni jednak tezy, że przykładanie naszej, zachodniej miary do chińskiego systemu i ocenianie jego niedostatków wynika z częstego mylenia pojęć. Na Chiny nie należy patrzeć jak na naród czy społeczeństwo. Chiny to odrębna cywilizacja. Należy zatem przede wszystkim starać się ją poznać, aby zrozumieć, dlaczego mimo politycznych więźniów, cenzury i braku demokratycznych procedur kraj ten w ciągu ostatnich 30 lat dokonał rzeczy niezwykłych, a za sześć lat gospodarka chińska wyprzedzi amerykańską.

Strasznie trudno jednak zaakceptować tezę sugerowaną przez autora w tytule. To prawda, statystycznie rzecz ujmując obecne rządy chińskich komunistów cieszą się większym poparciem niż przyszły prezydent podzielonej równo na pół Ameryki. Nie mówiąc o politycznym pęknięciu w Polsce. Może gdyby nie 4 czerwca 1989 na Placu Tiananmen trzeba by uwierzyć, że w istocie chińskiej cywilizacji nie leży pęd jednostki ku wolności i otwarciu na świat? Młodzi Chińczycy, z którymi rozmawiałam mówili, że o Tiananmen dowiadują się od zagranicznych gości. Niewiele też wiedzą o wielkim skoku i o rewolucji kulturalnej. I - co najbardziej zadziwiające - sprawiają wrażenie, że te sprawy ich nie interesują. Wydają się chłonąć życie takie, jakie ono jest, uśmiechnięci, modnie ubrani, zapatrzeni w swoich jedynaków, tłumnie podziwiający zabytki swojej parutysięcznej cywilizacji i cuda natury. Świat zewnętrzny nie specjalnie ich obchodzi. Dostęp do internetu i sieci komórkowej mają wszędzie. Nie narzekają, że globalne portale społecznościowe i wyszukiwarki są zablokowane.

Użalamy się, i słusznie, nad losem Tybetańczyków. Od czasu do czasu słyszymy też o zbuntowanych Ujgurach. Jednak mniejszości etnicznych jest w Chinach 55. Mimo ze stanowią zaledwie 5% ludności, przynajmniej niektóre z nich są widoczne i najwyraźniej wydają się być przez władze hołubione. Wolno im mieć więcej dzieci. Ich centra kulturalne cieszą się autentycznym powodzeniem. Nie skarżą się, choć także nie ukrywają skromnych warunków życia, czy po prostu biedy.

Nie będę udawać, że po jednej wizycie w Chinach jestem w stanie zracjonalizować swoją wiedzę o chińskiej cywilizacji, w szczególności połączyć w spójną całość np. obrazki hunwejbinów w szarych mundurkach znęcających się nad swoimi sąsiadami z tym, co zobaczyłam w sierpniu 2012. Jedno jest pewne, trzeba starać się Chiny zrozumieć, śledzić wszystko, co się tam dzieje. Czy stanie się tak, jak sądzą w Hong Kongu, że kiedy upłynie przejściowy okres "jednego państwa, dwóch systemów" całe Chiny będą już demokracją? Jak do tego miałoby dojść? Już dziś podobno wszyscy Chińczycy uważają się za Potomków Smoka, a co to może oznaczać w przyszłości? Komunistycznym mandarynom udaje się utrzymywać względną równowagę między dbałością o prywatne interesy a niespotykanym w skali globu rozpędzeniem krajowej gospodarki. Jak długo może to potrwać? Dziś jedynie niektórzy dysydenci, w większości spoza granic swojej ojczyzny, głoszą tezę, że prędzej czy później i ta, komunistyczna dynastia musi upaść. 

Ten filmik o ludziach Chin, podobnie jak inne, które można zobaczyć tutaj lub na moim podróżniczym blogu, nie ma charakteru publicystycznego. Są to po prostu portrety i rozmaite scenki rodzajowe, głównie, choć nie tylko, z udziałem dzieci i przedstawicieli mniejszości etnicznych.

People of China from Nina N on Vimeo.

poniedziałek, 05 listopada 2012, never6
TrackBack
TrackBack URL wpisu: